Kto nie wie skąd te słowa pochodzą, niech szybko zrobi 10 pompek.
Filmów o wojnie nakręcono już setki, a jakieś 95% to filmy amerykańskie. Na dobrą sprawę można by podzielić je na dwie kategorie. Pierwsza, to filmy z lat +/- do 80tych, gdzie armia amerykańska jest zajebista i miażdży swego wroga nawet będąc w przewadze 20:1 na swoją niekorzyść. Takie filmy to np. "The Fighting Seabees " czy "Bridge at Remagen". Najlepiej obejrzyjcie taki, to zrozumiecie o co mi chodzi - wyjątkowo nachalne "budowanie morale" widza, na zasadzie "gwardia umiera, ale się nie poddaje", albo częściej "gwardia wygrywa i niech żyje Ameryka". Nie zobaczy się w nich krwi, flaków, dezerterów, przypadkowych ofiar - wojna jest maksymalnie ugrzeczniona.
Drugie, to produkcje najnowsze, "Saving private Ryan", "Band of Brothers" i mój faworyt, IMHO najgenialniejszy film wojenny "When trumpets fade" - w Polsce znany pod tytułem "Kiedy zamilkną działa". Pokazują, choćby w ułamku, prawdę o wojnie (choć i tak nie ma porównania z tym, co można przeczytać we wspomnieniach - polecam książki Ambrose'a, np. "D-Day").
"Tropic Thunder" nie należy do żadnej z tych dwóch kategorii - to komedia. I właściwie nie komedia wojenna - bo nie wojna jest przedmiotem kpiny, tylko amerykański przemysł filmowy. Mołszyn pikczer Bena Stillera opowiada o kręceniu najdroższego filmu wojennego w historii na podstawie książki biograficznej "Tropic Thunder", napisanej przez weterana z Nam'u.
Niestety aktorzy kompletnie sobie nie radzą z rolami, a producent rząda efektów - albo głowy reżysera. Ten, zdesperowany, wpada z autorem książki na szaleńczy pomysł - zrzucić aktorów do dżungli, pochować kamery na drzewach, dać im scenariusz, mapę i kręcić "z ukrycia" - w odpowiednim momencie wysadzać znajdujące się tu i ówdzie ładunki wybuchowe, żeby podkręcać atmosferę. Problem w tym, że już na początku akcji reżyser wpada na starą minę, a aktorzy myślą, że to efekt specjalny. W dodatku trafiają na kartel narkotykowy, który myśli, że aktorzy to oddział amerykańskiej agencji DEA.
Tyle o fabule.
Film wyśmiewa wszystkie dziwne, pozerskie zachowania z Hollywood (popularność "uber alles") adoptowania dzieci z krajów azjatyckich, ćpania, kręcenia filmów o niepełnosprawnych, o wymaganiach i rozpieszczeniu aktorów, o operacjach plastycznych, a także o nachalnym, amerykańskim patosie filmów wojennych... można by tak wymieniać.
Kirk Lazarus: Check it out. Dustin Hoffman, 'Rain Man,' look retarded, act retarded, not retarded. Counted toothpicks, cheated cards. Autistic, sho'. Not retarded. You know Tom Hanks, 'Forrest Gump.' Slow, yes. Retarded, maybe. Braces on his legs. But he charmed the pants off Nixon and won a ping-pong competition. That ain't retarded. Peter Sellers, "Being There." Infantile, yes. Retarded, no. You went full retard, man. Never go full retard. You don't buy that? Ask Sean Penn, 2001, "I Am Sam." Remember? Went full retard, went home empty handed...
Oczywiście skoro komedia dziejąca się na planie filmu o Wietnamie, to nie mogło zabraknąć słynnej sceny z "Plutonu" - żołnierz na kolanach, + kilka drobniejszych żartów z filmów wietnamskich.
Warto obejrzeć go dla roli Roberta Downey'a Jr. - gra czarnoskórego sierżanta granego przez białego Australijczyka. Całość obsady dobrana jest bardzo dobrze - Tom Cruise (nie zgadłbym ze to on), Jack Black, Ben Stiller, wspomniany Robert Downey Jr. Nie są to role oskarowe, ale nie rażą sztucznością.
Nie będę oceniał scenografii. Co mógłbym napisać? Scenografia - dżungla - jeżeli ktoś nie wie jak wygląda dżungla proponuje sprawdzić w Wikipedii pod hasłem "dżungla", albo obejrzeć National Geographic. Co jeszcze mogę napisać o fajności dżungli? Że jest odpowiednio zielona? Albo że scenarzysta dobrał zły gatunek drzew?
To samo o muzyce - nie przeszkadza, ale nie zachwyca (to nie LotR), praca kamery też nie zwraca na siebie uwagi - to nie "Helikopter w ogniu" ani "Szeregowiec Ryan". Efekty specjalne - coś czasem pierdolnie, to nie "Gwiezdne Wojny".
Alpa Chino: And why am I in this movie? Maybe I just knew I had to represent, because they had one good part in it for a black man and they gave it to Crocodile Dundee.
Kirk Lazarus: Pump your brakes, kid. That man is a national treasure.
Alpa Chino: I just wanted to throw another shrimp on your Barbie.
Kirk Lazarus: That shit ain't funny.
Kevin Sandusky: Hey, fellas! It's hot! We're tired! It stinks!
Alpa Chino: I'm just fucking with you, Kangaroo Jack! I'm sorry a dingo ate your baby.
Kirk Lazarus: You know that's a true story? Lady lost her kid.
Jak dla mnie to jest 7/10 - dobrze się na nim bawiłem i mogę go polecić.
